Płynę w kierunku motorówki ratowniczej. Ratowałem załogę i próbowałem postawić wywróconą łódź. Akcja ratownicza trwała ponad 40min uratowałem dwie osoby i postawiłem niepotrzebnie dwa razy tonącą żaglówkę. Nic więcej nie mogę zrobić. Muszę wracać na motorówkę. Żaglówka utonęła.

Jak się tonie z klasą

Przy każdym kolejnym uderzeniu ręki o wodę czuję jak woda zaczyna mi zasłaniać usta, nos, oczy. Czy czuję strach? Nie. Jestem zmęczony. Nie rozumiem, że za chwilę nie będę miał tlenu. Nie widzę całego życia przed oczami. Widzę czarną toń. Kolejne wyciągnięcie dłoni ponad lustro choć woda przykryła już moją głowę. Czuję silny chwyt za nadgarstek. Najwidoczniej dopłynąłem do motorówki i ktoś chwycił mnie za rękę. Wciągnęli mnie na pokład. Czuję jakbym wyrwał się z głębokiego snu. Właśnie umierałem. Leżę na plecach i patrzę na czarne chmury. Wiatr słabnie. Biały szkwał się kończy. Mam 18 lat i dzisiaj nie umarłem. Choć przyznaję było blisko.

Jak niewiele możemy znaczyć

Młodość spędziłem z przyjaciółmi na żaglówce. Uczyliśmy się współpracy. Nasze bezpieczeństwo polegało na współpracy, ale i tak nie było pewności, że przeżyjemy. Chyba najważniejszą rzeczą, której się nauczyłem jest fakt, że musimy mieć szacunek do natury. Jeden podmuch może wywiać cię do wody. Nie masz szansy na popełnienie błędu. To nie twoja decyzja. Stajesz twarzą w twarz z siłą dla której nie masz żadnej wartości. Jesteś jak suchy liść poderwany do lotu listopadowym popołudniem.

Różowe okulary

Jednak nie było w nas lęku. Pogodziliśmy się z naszym losem. Chociaż bliższe prawdzie jest stwierdzenie, że sami wybraliśmy sobie to ryzyko. Ciężko jest z niego zrezygnować gdy czuje się adrenalinę połączoną z satysfakcją. Nie wszystko jest w naszych rękach, ale takie jest życie. Nie ma sensu panikować. Lepiej płyńmy w swoim kierunku. Zapewne, ktoś nam pomoże w chwili kryzysu.

To nie pesymizm

Nie ma we mnie pesymizmu. Tak kocham życie i nie chcę umierać, ale wiem że tak jak kiedyś na żaglach tak dzisiaj na motocyklu i w większości sytuacji nie mamy wpływu na to jak potraktuje nas świat. Więc czy liść powinien się bać, że wiatr zerwie go z drzewa? Czy warto spędzać życie oczekując najgorszego? Żyjmy pełnią życia w szacunku do sił, dla których znaczymy niewiele. W najgorszym wypadku śmierć a cała reszta to życie takie jak sobie stworzymy 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s