Polacy to faszyści. Tak myśli milenialski zachód. Nic w tym dziwnego. Nie dziwi mnie to nawet trochę. Wybrałem się do Belgii na tydzień i zrozumiałem kilka rzeczy. Traktowanie nas jako faszystów może być trochę uzasadnione.

Samolot z Warszawy do Eindhoven

Siedzę spokojnie w samolocie i rozglądam się po osobach siedzących. Przyglądam się różnym narodowościom. W pewnym momencie przychodzi olśnienie. Robię drobne przeliczenie i widzę. Większość polskich chłopaków ma tatuaże podpompowane bicki i są ogoleni na łyso. To bardzo charaktterystyczna i duża grupa jak na różnorodność samolotu. W takim samolocie siedzi dużo młodzieży z Holandii, Belgii czy Niemiec. Pomimo, że ci tatuowani łysi obywatele Polski są mili i grzecznie się zachowują to jednak na pierwszy rzut oka przypominają głównego bohatera “Jabłek Adama”. Nie można ich winić o ich wygląd bo nic w tym złego. Faktem jest, że może mieć to wpływ na wizerunek. A do pasażerów z Polski odbiegających od tej grupy wizerunkiem obsługa zaczyna rozmowe po angielksu myśląc, że belg lub holender wraca z wakacji.

Rozmowa z włascicielem nowo otwartej platformy dla freelancerów w Belgii.

Wiesz Sebastian, wasi specjaliści są niesamowicie cenieni w całej europie. Robimy sobie krzywdę nie korzystając z waszych usług lub zaniżając wasze ceny. A ciekawe jest też to, że my teraz kupujemy rozwiązania w sektorze bankowości od was z Polski.

Podróże tramwajami i pociągami.

Jedna wielka loteria. Przez 4 dni nic nie przyjechało na czas. W wiosce pociąg się rozkraczył i musiałem czekać 40min na następny na dworcu pełnym alkoholików. Ani tablica informacyjna ani internet nie był w stanie przewidzieć co dalej robić. Wszyskie komunikaty w języku holenderskim. Dodam, że jechałem z Antwerpii do Leuven. Jedne z ważniejszych miast w Belgii.  Autobusy nie przestrzegają rozkładów. Tramwaje w samej Brukseli potrafią być tak stare i słabe, że słynna jedenastka z Krakowa przy tym to limuzyna. Czasami nawet nie kupi sie biletu bo automat u kierowcy nie działa 🙂 Podkreślam dopiero 4 dni w Belgii. Na godzinne połączenie z jedną przesiadką brałem minimum 1h zapasu.

Kultura w pociągach.

Krzyki przez telefon to nic nadzyczajnego. Polskiego jednak nie słychać. My polacy w dzień jesteśmy w pracy, nie w pociągu. Nikt nie pyta, czy może się dosiąść tylko podchodzi wymownie patrzy na twoje rzeczy i czeka, aż je zabierzesz. Taki jest ogół zwyczajów. Oczywiście nie wszyscy.

Estetyka środków komunikacji i ulic.

Syf. Pociągi brzydkie w środku jak i na zewnątrz. W Polsce dla porównania można jeść z ziemi.

Tak potrafią wyglądać pociągi w Brukselii. W środku jest gorzej.
Stary jak świat tramwaj nr 44 jadący z wioski przez las do Brukselii.

O jedzeniu i kawie.

Pyszne. Praktycznie wszędzie. Przeciętna kawa jest tańsza niż w Warszawie i smak niezły.

Kontakty międzyludzkie.

Lubię spotkania z  przedsiębiorcami w Belgii. Więdzą jak się prowadzi rozmowy. Jest cały rytuał spotkań. Chętnie umawiają się na kawę nawet jeżeli nie ma wspólnych interesów.

Na zakonczenie…

Nie narzekajmy na Polskę. Nauczmy się rozumieć różnice między oczekiwaniami a rzeczywistością.

Kocham podróże. Uczą kochać mój polski dom w polskim kraju z polskimi problemami.

2 thoughts on “Belgia z polskiej perspektywy.

  1. Mamy fantastyczny kraj i fanastycznych mieszkańców. Ale żeby to zrozumieć, należy po prostu podróżować, a niestety siła nabywcza pracy Polaka jest jaka jest. 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s