O tym co się koń­czy a co nie. Czy wszystko ma jakiś limit? Try­wial­nym jest mówić, że wszystko się kie­dyś koń­czy. Nie­skoń­czo­ność w pewien spo­sób nie ist­nieje i ist­nieje. Te pułapki logiczne można mno­żyć bar­dzo długo i dalej pozo­sta­niemy w tym samym miej­scu. Ostat­nie mie­siące zasta­na­wiam się nad naszymi limi­tami w życiu. Jaki jest limit ener­gii w moim życiu? Ile ener­gii powi­nie­nem wydat­ko­wać na poszcze­gólne rze­czy? Co zasłu­guje na wię­cej uwagi a co nie? Kiedy dawać wię­cej, a kiedy oszczę­dzać ener­gię. Dla­czego wszystko ma jakiś limit i które z tych limi­tów są naj­waż­niej­sze?

Z dnia na dzień.

Codzien­nie śpimy okre­śloną ilość czasu. Cza­sem regu­lar­nie a cza­sem nie. Resztę dnia poświę­camy na nasze sprawy. Praca, hobby oraz rodzina to rze­czy, które anga­żują nas przez cały dzień w róż­nych pro­por­cjach. W trak­cie dnia, jemy i pijemy. Wbrew pozo­rom to też ma swoje limity. Co jest jed­nak naj­waż­niej­sze? W mojej oce­nie to czas. Try­wialne wypo­wie­dzi w stylu: „korzy­staj z życia bo w moim wieku…” nie są kie­run­kiem tego wpisu.

Ja bym powie­dział: korzy­staj z życia bo codzien­nie zaczy­nasz nowe i codzien­nie koń­czysz stare.

Każdy nowy dzień składa się z trzech fila­rów.

Pierw­szy filar to prze­bu­dze­nie, codzien­nie doko­nu­jemy prze­bu­dze­nia. Opusz­czamy świat snu i poja­wiamy się w rze­czywistości. Pomimo tego że jesz­cze przed chwilą nasz umysł uwa­żał za rze­czywistość nasze sny i podróże. Jeżeli myślisz, że świat w naszych snach jest czymś zupeł­nie innym odpo­wiedz sobie na pyta­nie, czy obu­dzi­łeś się kie­dyś wystra­szony albo smutny przez coś co widzia­łeś wła­śnie we śnie. Nasz umysł nie widzi róż­nicy mię­dzy rze­czywistością a snem. Co byłoby rze­czywistością gdyby odwró­cić pro­por­cje i każ­dego dnia byśmy spali 18 godzin a byli obu­dzeni 6? Czy naszym życio­wym prze­bu­dze­niem nie są naro­dziny? A pój­ściem spać śmierć? Dla­czego nie boimy się pójść spać? Wiemy, że rano jest kolejny dzień. Skąd to wiemy? Ktoś nam to wytłu­ma­czył? Musie­li­śmy się o tym prze­ko­nać idąc spać. To tylko doświad­cze­nie stwo­rzyło w nas świa­dome prze­ko­na­nie, że przyj­dzie pora­nek. Czy doświad­czymy jesz­cze dużego poranka?

Drugi filar to pod­trzy­ma­nie świa­do­mo­ści. Utrzy­ma­nie nas w sta­dium obu­dzenia. Patrząc na dzień to czas w któ­rym nie śpimy. Mamy ener­gię na dzia­ła­nie. Dyspo­nu­jemy nią wg naszych potrzeb. Patrząc na nasze życie dru­gim fila­rem jest wszystko co się dzieje od momentu naro­dzin do śmierci.

Trze­cim fila­rem jest pój­ście spać. Indyj­skie wie­rze­nia opo­wia­dają o bóstwie znisz­cze­nia, które działa wła­śnie dopeł­nia­jąc zało­że­nia trze­ciego filaru. Przy­cho­dzi nasz czas na sen. Z uśmie­chem na twa­rzy idziemy spać, wiemy że rano jest dzień i że rano znów mamy ener­gię do roz­dy­spo­no­wa­nia, że będziemy mogli robić piękne rze­czy. Jak już wspo­mnia­łem, w per­spek­ty­wie naszego życia trzeci filar to śmierć. Czy warto jej się bać? Czy warto jest bać się pójść spać?

Miały być limity…

Ener­gia:

Gdzie w tym wszyst­kim limity? Spójrzmy na nasze ciało. Jemy źle, źle śpimy i nie dbamy o nie odpo­wied­nio. Nie inte­re­su­jemy się instruk­cją obsługi nic a nic. Super kom­pu­ter do prze­wi­ja­nia fb. Mijają lata a my wyko­rzy­stu­jemy każ­dego dnia 50% naszego poten­cjału. Powiedzmy, że jest to 50 jed­no­stek życia. W ide­al­nym przy­padku możemy wyko­rzy­stać 100 jed­no­stek. To jest mak­si­mum naszego ciała. To jest nasz pierw­szy limit. Ilość ener­gii jaką pozy­skamy z naszego super sil­nika. Jeżeli mamy ten limit na ener­gię każ­dego dnia to mamy limit ener­gii na tydzień. Jeżeli na tydzień jest 700 jed­no­stek to na mie­siąc może być nawet 3100 lub 1550 w bez­na­dziej­nym przy­padku (50% wyko­rzy­sta­nia). A limit mie­sięczny prze­kłada się na roczny, a ten z kolei na życiowy. Czyli wynika z tego nastę­pu­jąca rzecz. To jak wyko­rzy­stu­jemy nasz limit ener­gii każ­dego dnia wpływa bez­po­śred­nio na nasze osią­gnię­cia w życiu. Na naszą rodzinę, pracę i pozo­stałe śro­do­wi­sko. Ener­gia w naszym życiu jest limi­to­wana. Sami prze­su­wamy ten limit w dużym stop­niu. Co robić z tą ener­gią? Gdzie jest Twój limit?

Czas:

Limit czasu staje się oczy­wi­sty. Doba ma 24 godziny śpimy 6 godzin lub 10 każ­dego dnia. Znów poja­wia się pyta­nie, co zmie­nia godzina snu mniej w ciągu doby. Przez tydzień to 7 godzin wię­cej na życie. W mie­siącu to około 30 godzin dodat­ko­wego czasu. O tym jak spać będzie inny wpis ponie­waż testuje wła­śnie nową metodę snu kilka tygo­dni i wrócę z infor­ma­cjami za tydzień. A Ty ile godzin śpisz? Limitu czasu nie prze­kro­czymy. Doba zawsze będzie miała 24 godziny i codzien­nie się skoń­czy, a my skoń­czymy codzien­nie swoje małe życie by zacząć nowe.

Pod­su­mo­wa­nie

To dwa limity z któ­rych bie­rze się wszystko. Czas i ener­gia. Mamy w naj­lep­szym wypadku 100 jed­no­stek życia i 18 godzin codzien­nie na wyko­rzy­sta­nie ich. Nie wię­cej. Czyżby przy­szła pora na reor­ga­ni­za­cje przy­ja­cielu? Nie wahaj się. Codzien­nie zaczy­namy wszystko od nowa. Codzien­nie jest dzień żeby coś zmie­nić. Prze­szłość znika, jak znik­nęło wszystko co było przed naszymi naro­dzinami. „Tu i teraz” buduje nasz świat!

Dużo zdro­wia i ener­gii Przy­ja­ciele!!!: )

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s