Większą część mojego życia żyłem w błędzie. Nie byłem świadomy kilku istotnych rzeczy dotyczących ludzi i komunikacji. Uważałem, że mądrzejszy zawsze wygrywa dyskusję, a udowodnienie komuś, że nie ma racji to wspaniałe uczucie bo przecież pokazuję komuś lepsze rozwiązanie.Jeżdżąc motocyklem w mieście często się zdaża, że ktoś zajedzie nam drogę. Nie włączy kierunkowskazu. Przejedzie na ciemnym pomarańczowym wymuszając mocne hamowanie lub zrobi cokolwiek innego narażającego nasze zdrowie na szwank. Kilka dni temu podczas przejażdżki miałem aż trzy takie sytuacje.

O jednym z tych przypadków.

Szare volvo bez kierunkowskazu zajechało mi drogę, żeby ominąć spowolnienie ruchu zmuszając mnie tym samym do mocnego hamowania. Stało się tak, że na światłach musiał czekać, więc udałem sie pod jego okno od strony kierowcy i zasugerowałem otwarcie szyby. Wiedziałem, że mogę tą dyskusję poprowadzić na dwa sposoby. Wulgarny i agresywny lub miły i spokojny. Z szerokim uśmiechem zacząłem dialog z  kierowcą gotowym na wojnę słowną:

Ja: Proszę pana, nie bardzo wyszedł panu ten manewr zmiany pasa, musiałem mocno hamować, żeby w pana nie wjechać, proszę uważać następnym razem

( Uśmiech i pokora wymalowała się na jego twarzy po moim zdaniu)

Kierowca: Wiem przepraszam najmocniej, źle to zrobiłem. Nie powinno się coś takiego zdarzyć. Dobrze, że panu nic się nie stało.

Ja: Zdarza się, proszę się nie martwić.

Kierowca: Zdarza się, ale nie może się zdarzać bo ryzykowałem pana życiem. Przepraszam jeszcze raz.

Po tej rozmowie życzyliśmy sobie miłego dnia i każdy pojechał w swoją stronę.

Dlaczego tak to rozwiązałem?

Miałem wewnętrzny spokój. Nigdzie się nie spieszyłem i nie miałem powodów do złości. Zadajmy sobie pytanie: czy czujemy się dobrze po kłótni? Czy tryskamy energią i radością jak komuś “dowalimy” słownie? Fakt jest taki, że nie. Przez negatywne emocje sami zaczynami czuć się źle. Powinniśmy tego unikać. Powinniśmy dbać o swoje samopoczucie i o to na co marnujemy swoją energię. Krzyki i udowadnianie komuś, że zrobił coś źle jest bezcelowe bo ta osoba i tak wie co zrobiła źle, lub jeżeli nie wie, dowie się dopiero za jakiś czas, jeżeli bedzię chciała to sama spokojnie przemyśleć. Takie rady możemy znaleźć w wielu książkach. Spinoza, Chrystus, Carnegie i wielu wielu innych mówiło o ograniczaniu negatywnych emocji w nas samych jak i w innych.

Co zyskałem?

Nie zakłóciłem swojego spokoju. Nie marnowałem kalorii na stres, czyli bezcelowe spinanie mięśni mojego ciała. Najważniejsze jednak jest to, że kierowca naprawdę zrozumiał swój błąd. Wiem, że moje zachowanie i zostawienie dobrego odczucia po rozmowie wpłynie pozytywnie na człowieka z którym rozmawiałem. A może ktoś jemu zajedzie drogę i pamiętając rozmowę ze mną on również się powstrzyma od kłótni? Może wróci do domu i powie żonie coś miłego, bo ktoś na ulicy wzbudził w nim trochę pozytywnych emocji?  Czy tak się stanie? Tego nie wiem, ale takie zachownie nie kosztuje mnie nic. A możliwość wyżej wspomnianego zysku, jest dla mnie motywacją do rozwiązywania problemów w ten a nie inny sposób. Bo polepszanie świata to właśnie zysk.

Bez kontroli…

Chciałbym zawsze w ten sposób być opanowanym, aby nie dać się ponosić emocjom. Don Kichot po uderzeniu swojego giermka końcem lancy w głowę powiedział:

Wybacz mi drogi Sanczo, człowiek w pierwszej chwili nie jest panem samego siebie.

Nie zawsze jesteśmy panami samych siebie. Co na to wpływa? U siebie zauważyłem, że mając dużo zadań, będąc zabieganym, mając problemy trudne do rozwiązania łatwiej mi stracić kontrolę i wdać się w kłótnię. W życiu uczę się tej kontroli nad sobą, bo to jest część duchowej ewolucji, którą każdy z nas może przejść.

Podsumowując wypiszę kilka zasad z książki  “Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” :

  1. Uśmiechaj się tak często jak tylko możesz. Nas głos brzmi inaczej, gdy się uśmiechamy. Jesteśmy odbierani lepiej przez innych. Sami czujemy się lepiej uśmiechając się.
  2. Każdy chcę się czuć doceniony i ważny niezależnie od tego czym się zajmuje.
  3. Z ludźmi rozmawiaj o tym co ich interesuje, a nie Ciebie.
  4. Zwracaj się po imieniu. Nie bój się zapytać ponownie o imie nawet kilka razy. Słyszenie w czyiś ustach wypowiadanego własnego imienia jest najsłodszym dźwiękiem dla naszych uszu.
  5. Nigdy nie krytykuj.
  6. Ty jesteś inżynierem relacji. Nie czekaj, aż ktoś się do Ciebie odezwie. Ludzie bardzo często chcieliby porozmawiać, ale się boją zacząć rozmowę. To wymaga treningu i odwagi, ale rozwija nas niesamowicie. Każdą następną osobę jest coraz łatwiej poznać.

Pobaw się w testera w swoim życiu i spróbuj przejąć inicjatywę w rozmowie stosując powyższe zasady. Efekty Cię zaskoczą. Nie czekaj z dzień dobry i nie bój się spytać o imię. Sam rozpocznij rozmowę nawet z nieśmiałymi ludźmi. Poszukaj tematu do rozwinięcia. Uczyń rozmówcę kimś wyjątkowym.

Dużo radości i udanych rozmów drodzy przyjaciele 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s