Powtarzałem sobie jak mantrę. Jedź rozluźniony, nie patrz na koło, tylko daleko w przód. Nie hamuj i nie skręcaj gwałtownie a przejedziesz. Ledwie się udało. Ale najważniejsze, że się udało. Nie zwlekając zawróciłem i wyjechałem z garażu tym samym wymagającym wjazdem. Stromo, nierówna nawierzchnia i wąsko.  Taki był mój pierwszy wjazd nowym motocyklem do garażu. Bałem się o nowy motocykl. Wjeżdżałem nim pierwszy raz stromym wjazdem.

Egzamin na prawo jazdy na samochody ciężarowe. To moje pierwsze podejście. Nie mam doświadczenia w zdawaniu na ciężarówki. Bo jak się takie zdobywa?  Egzaminator, ciężarówka i plac. To wszystko dla mnie nowe.  A ten stres.  W brzuchu się skręca. Pytam się siebie po tysiąc razy  czy umiem to zrobić. Każde kolejne pytanie sprawia, że czuje się coraz mniej tego pewny. A przecież umiem. Tyle godzin spędziłem ucząc się jeździć, ale żadna z tych godzin nie ma wpływu na to, że ja na tym egzaminie pierwszy raz. Nie umiem sobie wytłumaczyć, że umiem. Tylko stres. Czuje stres i nic więcej.  Taki to pierwszy raz.

Pierwsza praca za granicą. Języka nie znam, nie umiem tego co wymagają. Pocę się i trzęsę ze stresu. Znów te manewry.  Nic nie daje powtarzanie sobie: umiem, jestem ogarnięty, inni też musieli się nauczyć. To wszystko na nic. A jak coś sknocę to już nie mam dla siebie żadnego szacunku tylko dokładam stresu. Nie jest lekko, bo mi zależy. Bo ja się nie poddaję. Bo ja zawsze sobie jakoś radzę. Jak to nazwać inaczej jak nie pierwszy raz.

Widzę że na tablicy pojawiło się nazwisko moje i przeciwnika. Od adrenaliny i stresu aż mi huczy w głowie. Będzie dobrze. Nie daj się udusić. Nie zrób czegoś głupiego. Ustawiam, się przy macie. Nie czuję swojego ciała. Wszystko drga a ja nie umiem go kontrolować. To nie jest już pobudzenie przed  walka to bezsilność. Chory stres i otumanienie.  Sędzia zaprasza nas na matę. Witam się z przeciwnikiem i sędzią. I urywa mi się film. Pamiętam tylko, że szarpał bardzo mocno. Że prawie go udusiłem. Że nie poszło mi źle, ale przegrałem. Po walce się zastanawiałem. Skąd moje głupie błędy. Umiem lepiej. Dużo lepiej. Co mi w tym przeszkodziło. Odpowiedzią jest stres. Stres pierwszego razu.

Na świecie żyję już 28 lat. Zastanawiam się z uśmiechem na twarzy. Ile jeszcze razy wyrwę się z mojej strefy komfortu i rzucę się na kolejne pierwsze razy.  Na te fale stresu  i nadzwyczajnych dla mnie sytuacji, żeby po raz kolejny sprawdzić  czy dam radę. Czy stanę na wysokości zadania.

Pewnie jeszcze nie raz, bo nie da się symulować pierwszych razów.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s